5S to jedna z najpopularniejszych metod organizacji miejsca pracy. Większość zakładów, które ją wdrażają, zatrzymuje się na czwartym S. Piąte, samodyscyplina, jest najtrudniejsze i jedyne, którego nie można wdrożyć jednorazowym działaniem.
5S to jedna z najpopularniejszych metod organizacji miejsca pracy. Większość zakładów, które ją wdrażają, zatrzymuje się na czwartym S. Piąte, samodyscyplina, jest najtrudniejsze i jedyne, którego nie można wdrożyć jednorazowym działaniem.
Zdarza nam się słyszeć opinie, że oznakowanie na hali to ładna teoria. Że palety i tak nie trafiają do wyznaczonych stref, że kącik czystości wygląda dobrze na zdjęciu, ale w praktyce niewiele zmienia. Jest w tym ziarno prawdy, ale dotyczy sytuacji, gdy oznakowanie lub szkolenie pojawia się osobno, bez drugiego elementu.
Każda hala produkcyjna czy magazyn ma swoją niepisaną mapę. Stali pracownicy znają ją na pamięć. Wiedzą, którędy jeździ wózek widłowy, gdzie jest wyjście awaryjne, których miejsc unikać. Nowy pracownik wchodzi z zerową wiedzą o przestrzeni i musi odnaleźć się w niej samodzielnie, zanim zdąży poznać wszystkie zasady panujące w danej strefie.
Kiedy na halę wchodzi nowy człowiek, każdy kierownik zmianowy musi gdzieś przechowywać informację o tym, co ten człowiek potrafi i czego jeszcze nie. Zazwyczaj to miejsce to własna głowa. Działa to do momentu, kiedy kierownik zmienia stanowisko, zachoruje albo po prostu zapomni.
Niemal 60% polskich firm produkcyjnych zmaga się z nadmiernym odpływem pracowników. Standard, który budowałeś miesiącami, może się rozpaść w ciągu kilku tygodni — jeśli jest tylko w głowach ludzi, którzy właśnie odeszli.
Czy zdarzyło Ci się skończyć zmianę z poczuciem, że wszyscy pracowali, a wynik i tak nie grał? Powód prawie zawsze jest ten sam.
5S wydaje się najprostszą metodą Lean. Ma pięć kroków, dziesiątki lat historii i setki opisów w internecie. A mimo to wdrożenia 5S wracają na agendę warsztatową w tych samych zakładach, rok po roku.
Awaria maszyny w środku zmiany produkcyjnej to jeden z tych momentów, których nikt nie lubi. Mechanik zajęty gdzie indziej, operator stoi, plan się sypie. A gdy mechanik w końcu dotrze i zapyta, kiedy ostatnio ktoś sprawdzał poziom oleju albo czyścił filtr, odpowiedź bywa wymowna.
Rotacja pracowników i sezonowe zatrudnienie to dziś jedna z największych przeszkód w utrzymaniu standardów na hali. Nie dlatego, że nowi ludzie są gorsi. Dlatego, że wdrożenie, które dostaną, często nie daje im szans na to, żeby te standardy zrozumieć i zapamiętać.